czwartek, 4 grudnia 2014

Chłopiec a mężczyzna - o miłości słów kilka

Całe życie walczyłam o swoje. Nigdy nie potrafiłam odpuścić, być delikatną kobietką, o którą trzeba zadbać. Dzięki temu jestem dość zaradna - obiad zrobię, gwóźdź wbiję, drewna przyniosę, w kominku napalę. Nie jestem specem we wszystkim, ale życie mnie nauczyło tego i owego, więc generalnie daję radę. jedynym problemem na dłuższą metę staje się jakiś taki brak stabilizacji w życiu. Bo to niby już ten czas, człowiek powinien mieć plan na przyszłość i jakiegoś partnera do życia. 

Problemem jest, że ten partner niekoniecznie chce się sam znaleźć. W końcu podobno z mężczyzną jak z miejscem parkingowym - te dobre są zajęte, a reszta dla inwalidów ;).

Nie jestem jedną z tych osób, które stawiają wielkie wymagania (chociaż to może tylko mi się zdaje). Facet ma być facetem; ma umieć zrobić coś w domu, rozśmieszać, być dobrym partnerem do rozmów. Jasne, przy okazji fajnie by było żeby dobrze wyglądał. Może na początek czysto i schludnie. Nie każdy musi być modelem Calvina Kleina. 

To drugie nie jest jakieś szczególnie trudne do spełnienia. W dzisiejszych czasach większość chłopaków i mężczyzn dba o higienę osobistą (chociaż sądząc po zapachach w tramwajach może nie aż taka większość). Do fryzjerów chodzą (skończyła się era, w której zatroskane mamusie ścinały włosy kuchennymi nożycami). Niektórzy nawet na siłownię. Nie spotkałam wprawdzie żadnego, który by jakoś szczególnie zwracał uwagę co na grzbiet wkłada, ale póki jest czyste, to nie jest takie ważne. Wygląd to nie wszystko, poza tym jestem wybredna

Gorzej niestety jest z zaradnością. Facet, który umie w domu i ugotować i sprzątnąć to skarb. A jeśli jeszcze potrafi dokonać drobnych napraw, to w ogóle cudo! Niestety żyjemy w pokoleniu, gdzie chłopców wychowały ciepłe mamine spódnice, których nie mają ochoty puszczać. A może po prostu nie zaczęłam się zadawać jeszcze z mężczyznami i nadal trafiam na samych chłopców? 

Obserwując moich znajomych i znajomych mojej siostry, która jest 15 lat starsza - gdzieś tam pomiędzy 20 a 30 rokiem życia zapewne następuje jakaś magiczna przemiana, która sprawia, że z chłopcy wyrasta mężczyzna. Jeszcze nie odkryłam co ją zapowiada (wyprowadzka? praca? dziewczyna na stałe?), ale wierzę, że za kilka lat już to odkryję ;)

Z pewnych względów, brakuje mi idealnego związku męsko-damskiego w moim otoczeniu. Trudno wierzyć w miłość, jeśli wszyscy wokół zdradzają, myślą o zerwaniu lub ciężko wzdychają "ale ty masz dobrze jako singielka". 

To tego jeszcze dochodzi moje przekonanie, że zakochujemy się w człowieku, nie w płci. Jasne, każdy ma jakieś preferencje, ale nigdy nie powinniśmy wykluczać kogoś tylko ze względu na płeć. Chociaż nie mi się wypowiadać o życiach innych osób. Każdy ma prawo do własnego zdania, a ja nie zamierzam się z moich wyborów w życiu tłumaczyć przed nikim, bo przed nikim nie będę się rozliczać, czy zrobiłam dobrze czy źle. Chcę jednak wierzyć, że każda miłość, ze względu bycia miłością zostanie zaakceptowana. 

Wracając jednak do mężczyzn, bo to ich z natury preferuję (ach, ten genetyzm), trudno jest znaleźć chłopaka, który jest otwarty na nowe. Feminizm nadal jest w naszym kraju postrzegany jako zło, nie mówiąc już o sprawach czysto genderowych. Jako feministka od małego, walcząca o swoje prawa, mam problem, żeby się dostosować do "pożądanego" wizerunku kobiety. Takiej, której trzeba pomagać, bo jest słaba i nie daje rady w świecie. Nie akceptuję tego, że muszę być taką osobą, żeby mnie akceptowano. 

Prawdziwy facet, przynajmniej dla mnie, powinien tę moją niezależność akceptować. I mam nadzieję, że kiedyś znajdę takowego :). Na razie jednak trafiam na chłopców, których każda forma niezależności przeraża. Zależności w sumie też.

Jak to wygląda w Waszych oczach? 

4 komentarze:

  1. A ja tak sobie myślę, że nie należy szukać, bo miłość sama przyjdzie w odpowiednim momencie. Czasem trzeba zaufać intuicji, która podpowiada "nie pakuj się w ten związek, poczekaj jeszcze trochę", moja mnie nie zawiodła ;) Akurat znam pary, które są aktualnie małżeństwem, a razem są od kiedy byli nastolatkami, także wierzę w taką prawdziwą miłość. Wychowanie i środowisko ma ogromny wpływ nie tylko na facetów, na wszystkich ludzi ogólnie. Może dlatego tyle niezaradnych ludzi?
    Wydaje mi się, że w większości mężczyźni trochę są zagubieni. Kobiety stały się silne i samowystarczalne, emanują energią która chyba nieco ich onieśmiela ;) Może troszkę czują się zagubieni?
    Mam nadzieję, że trafisz w końcu na mężczyznę, z którym zechcesz spędzić resztę życia, tego Ci życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      W każdym razie przestałam szukać miłości, mam oczy szeroko otwarte i liczę na to, że kiedyś się znajdzie nieszczęśnik ;). Zazdroszczę Ci, że znasz takie pary. Mi chyba by brakowało jednej czy dwóch takich w moim otoczeniu :)

      Usuń
  2. "ale ty masz dobrze jako singielka" - naprawdę Ci tak mówią? W tym wypadku zamieniłabym się na znajomych, bo dla moich bycie samemu jest jakąś patologią, stanem, który trzeba szybko zmienić, bo inaczej człowiek zdziczeje... Nie wiem czy jestem dzika. Wiem, że na razie dobrze mi tak jak jestem.

    Mój profesor z historii powiedział kiedyś, że współczuje nam paniom, bo w dzisiejszych czasach panowie to jacyś tacy zniewieściali - i jakby wojna wybuchła to miałybyśmy przechlapane. Zacytowałam - to czy się z tym zgadzam to inna bajka, bo nie chciałabym tak generalizować. Bądź co bądź coś w tym jest, że niezależność przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mówią, mówią. "nie bierz faceta, bo to same kłopoty" a ja robię kwaśną minę, bo trochę bym tych kłopotów zażyła jednak :D

      Jakby wojna wybuchła (chociaż wojna to wyjątkowo męska rzecz, kobiety dążą raczej do pokojowego rozwiązania konfliktów, tudzież sabotażu, bo wojna to straty materialne i w ludziach), to kobiety by prędzej za broń sięgnęły mam wrażenie. Facet ma pełne prawo być wrażliwy, niechże się już nawet w rurki ubiera, jak lubi. Ale niech umie zrobić w życiu coś więcej niż włożyć talerze do zmywarki i kupić miesięczny.

      Usuń