Ponieważ zaczęły się wakacje staram się sumiennie wypełniać swoje postanowienie. Mianowicie przeszłam na dietę - przez co rozumiem ograniczenie fast foodów oraz wprowadzenie lżejszych i mniej kalorycznych potraw do codziennego spożycia - oraz zaczęłam biegać. O ile dieta to wyjątkowo tylko i wyłącznie kwestia uporu i samozaparcia, to bieganie jest dla mnie nie lada wyzwaniem głównie przez arytmię.
Co to jest arytmia? Dla tych, którzy nie wiedzą, definicja bardziej naukowa: tu. Mniej naukowym językiem: arytmia powoduje, że serce przyspiesza swoją pracę przy wysiłku fizycznym. Przez to przy każdym uderzeniu nie pobiera wystarczającej ilości tlenu. Przez co mózg, pod wpływem niedotlenienia, zaczyna panikować i oskrzeliki w płucach zaciskają się, uniemożliwiając pobranie odpowiedniej ilości tlenu. Powstaje tu błędne koło, gdzie organizm rozpaczliwie potrzebuje tlenu, jednocześnie nie mogąc go pobrać.
Jak się czuje w takim wypadku osoba, która cierpi na arytmię i zaczyna trening cardio? Po około 5 minutach zaczyna przyspieszać puls i ciemnieje jej przed oczami, w uszach zaczyna szumieć i puls zagłusza wszystko. Nie może jednocześnie oddychać, co często powoduje jeszcze większy atak paniki ze strony organizmu. To przyspiesza radykalnie pracę serca i jeszcze bardziej utrudnia oddychanie.
Największym problemem, jaki odkryłam po 5 latach z arytmią, jest fakt, że ludzie nie biorą tego na poważnie. Ile razy będąc na zajęciach wychowania fizycznego słyszałam od nauczyciela (!), osoby która powinna być wyedukowana w tych sprawach, że to niemożliwe, żeby tak się działo i że na pewno stymuluję. Dopiero w 3 liceum miałam nauczycielkę, która rozumiała i ba! potrafiła mi wytłumaczyć, co właściwie dzieje się z moim organizmem i dlaczego po przebiegnięciu 100m zaczynam się dusić, skoro kiedyś to było dla mnie nic. To było coś, co pomogło mi walczyć z tym schorzeniem i znacznie ułatwiło mi życie. Od razu powiem, że lekarz rodzinny, który stwierdził u mnie arytmię, nie kwapił się do tłumaczenia mi co to jest i z czym to się je.
Czy z arytmią da się żyć? Jak najbardziej! Potrzeba do tego jednak dużo praktyki i cierpliwości. Ponieważ wszystko, co się dzieje, tkwi w naszym mózgu, potrzeba do arytmii podejścia również psychologicznego. Oczywiście powolnym podnoszeniem poprzeczki w wysiłku fizycznym przyzwyczai nasz organizm do wysiłku i z każdymi ćwiczeniami, bieganiem etc. będzie można coraz więcej osiągnąć. Ale nie należy zapominać o tym, żeby zachęcać się wewnętrznie i co najważniejsze - nie zamęczyć się. Powtarzanie sobie "dam radę" w myślach może i wydaje się bezsensowne, ale naprawdę wiele daje. Jeśli jednak zaczynasz widzieć więcej czerni przed oczami niż świata - warto zwolnić z biegu do marszu i spokojnie oddychając (starając się oddychać wolno i głęboko, mimo że trudno i boli) przejść kawałek, niż zemdleć na środku ulicy z niedotlenienia.
Zaczynając biegać i widząc ludzi, którzy biegają średnio 4-5 km w trakcie mniej więcej 30 minut sprawia, że też się spodziewamy takich wyników. Kiedy pierwszy raz poszłam biegać i w 20 minut przebiegłam (a właściwie był to tylko marszo-bieg, z naciskiem na marszo) ledwie 1,6 km to nie byłam zachwycona. Spodziewałam się nieco lepszych wyników. Z każdym biegiem widzę wprawdzie, że się one poprawiają, biegam coraz dłuższe dystanse w te 20 minut i coraz większa ich część to bieg zamiast marszu. I jestem z siebie dumna. I nie obchodzi mnie, że są to wyniki poniżej przeciętnej. Jasne, warto zachęcać się do coraz dłuższych tras i coraz częstszego biegania, ale nie za wszelką cenę. Robienie tego wolno jest zwyczajnie zdrowsze.
Jeśli macie telefon z Androidem, to do mierzenia wyników biegania możecie pobrać szereg aplikacji. Ja korzystam z Nike+ Running, popularna jest też Endomondo Sports Tracker, której nie testowałam (i ponieważ jestem zadowolona z Nike, nie planuję tego robić). Zaletami takiej aplikacji, że dzięki GPS zbada ona dokładną trasę, czas, oraz kalorie spalone w trakcie biegu. Nike+ ma również możliwość włączenie muzyki do treningu, informuje nas po każdym kilometrze ile przebiegliśmy. Ma również opcję Cheers, której jeszcze nie testowałam, ale zakładam, że polega ona (podobnie jak w Nike+ Training) na mówieniu rzeczy jak "You can do it!" co jakiś czas.
Mimo, że bieganie jest dla mnie sporym wyzwaniem - nie zamierzam z niego rezygnować. Daje mi ono sporo radości i energii. Nie widzę wprawdzie jeszcze żadnych efektów w wyglądzie, ale widzę po treningach, że jest coraz lepiej.
Mam nadzieję, że ten wpis pomógł niektórym osobom zrozumieć czym jest arytmia i/lub zachęcił was do rozpoczęcia pracy nad własnym zdrowiem i kondycją. W końcu wakacje są podobno najlepszym okresem, żeby zacząć pracę nad sobą :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz