Zazdrość w dzisiejszych czasach staje się plagą. Zazdrościmy ludziom wyglądu, sytuacji materialnej, szczęścia w związkach i umiejętności, które ktoś posiada. Ile razy w ciągu ostatniego tygodnia pomyślałeś "chciałbym być na jego/jej miejscu, ten to ma fajne życie"?
Nie ma jednej strony danego problemu; wszystko ma zarówno dobre, jak i złe strony. Odrobina zazdrości jeszcze nikomu nie zaszkodziła, szczególnie jeśli motywuje nas ona do pracy nad sobą, do stawania się coraz lepszymi, ćwiczenia umiejętności. Gorzej jest, jeśli ta sama zazdrość łączy się z zawiścią i sprawia, że stoimy w miejscu.
Standardy dzisiejszego życia są wysokie. Konsumpcjonizm połączony jest z dążeniem do doskonałego ciała i umysłu zmusza nas do ciągłego udoskonalania własnej osoby. "Wyścig szczurów" zaczyna się już w gimnazjum, gdy po raz pierwszy raz różnice finansowe stają się wyraźnie widoczne. W tym wieku wydaje się nam to skrajnie niesprawiedliwe i właśnie wtedy napady zazdrości, albo raczej złości nią wywołaną, są najsilniejsze.
Problemem staje się, gdy te wybuchy złości towarzyszą nam w późniejszym życiu. Zazdrość potrafi być niszczycielską siłą, przez którą rozpadają się przyjaźnie. Oczywiście nie jest łatwe zaakceptowanie tego, że inni posiadają więcej od nas, ale chyba nie w tym tkwi problem. Zazdrość spowodowana jest tym, że my nie posiadamy tyle co oni, dlatego żeby ją pokonać, trzeba się zmierzyć z niezwykle trudną rzeczą - samoakceptacją.
Nie jest to łatwe. Sama wiele razy miałam problem, żeby zazdrość opanować. Nie dlatego, że nie chciałam żeby moi przyjaciele mieli dobrze. Prędzej dlatego, że problemy finansowe nie są miłe i czasami, w szczególnie trudnym miesiącu, ciężej jest mi zaakceptować różnice, jaka dzieli mnie i innych. Nauczyłam się jednak to wykorzystywać na plus. Świadomość finansowa, jaką mi dały problemy z pieniędzmi, przydaje mi się w codziennym życiu. Jestem przygotowana na fakt, że wszystko kosztuje i nie doświadczam szoku, jak niektórzy z moich znajomych.
Jeśli nie możecie pozbyć się zazdrości, to zamieńcie ją w coś dobrego, np. motywację do działania. Skoro ktoś ma lepiej w życiu, to czemu my nie mamy doprowadzić to takiego stanu rzeczy, żeby też nam było łatwiej. Wiele osób przecież osiągnęło sukces, zaczynając w garażu (ach ten American Dream). Nie można się poddawać na samym starcie.
Zazdrość sama w sobie nie jest zła, jeśli umiemy ją kontrolować. Jeśli nie niszczy ona naszych relacji z innymi, oraz jeśli nie przeszkadza nam w codziennym życiu.
Zazwyczaj, kiedy dopada mnie uczucie zazdrości biorę głęboki wdech i staram się je chwilowo stłumić. Wracam do tego uczucia, kiedy jestem sama i wtedy szukam jego przyczyny. Zazwyczaj to pomaga, chociaż nigdy bym nie przypuszczała, że rozmowy z samym sobą tyle dają.
Jak wy radzicie sobie z zazdrością? Padacie jej ofiarą, czy raczej staracie się ją zwalczać?

Ach, ta zazdrość... Czasami się na niej łapię ;) Krąży gdzieś na granicy świadomości... O jak ja nie lubię tego uczucia, tworzy bariery między ludźmi. Staram się wtedy po prostu pomyśleć przeciwnie, ciesząc się z tego, czego pozazdrościłam. Niemniej jest też ciekawym wskaźnikiem, dzięki temu możemy zauważyć, czego również pragniemy ;)
OdpowiedzUsuńMi przestała przeszkadzać, jak nauczyłam się z nią walczyć i przestała mi niszczyć kontakty z innymi ;)
UsuńIdealnie byłoby, gdybyśmy umieli przekłuć zazdrość na motywację. To dobry kierunek, tak jak piszesz, chociaż niełatwy...
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony czasem patrzymy na innych ludzi z zazdrością tak naprawdę nic o nich nie wiedząc. Jak wiele ich kosztuje to, co mają, z jakimi zmagają się problemami. Może oni patrząc na nas zazdroszczą tego, co my mamy i kim jesteśmy.
Warto o tym pamiętać :)
UsuńPamiętam, że cały zeszły rok zazdrościłam mojej przyjaciółce, która ma na pozór idealne życie. Dopiero, kiedy przy którejś szczerej rozmowie stwierdziła, że ona mi zazdrości zrozumiałam, że to błędne koło. A co dopiero jak zazdrościmy komuś zupełnie obcemu!
Ne społeczeństwa nie da się wytępić zazdrości.
OdpowiedzUsuńMoże i się nie da, ale czy to znaczy, że nie trzeba próbować? :)
Usuńnutka zazdrości może być motywująca, o ile nas nie zaslepi i zamiast naszą energię ukierunkować na działanie - my będziemy marnotrawić ją na rozmyslania jakby tu komuś zaszkodzić i doprowadzić do tego, żeby przestało mu się powodzić. to już jest zawiść i nie ma w niej nic pozytywnego i dobrego. Ludzie wolą porównywać się z tymi, których oceniają gorzej od siebie, wtedy nie czują się zagrożeni. Dlatego zazdrość jest tak trudnym i często niemiłym uczuciem dla nas - bo przypomina nam o naszych własnych przywarach, brakach, deficytach finansowych. Ale bez pracy nie ma kołaczy, a sama zazdrość bez naszego wysiłku do niczego nas nie doprowadzi. Chyba tylko do problemów zdrowotnych i wiecznego niezadowolenia z życia.
OdpowiedzUsuńWłaśnie na drodze ucieczki od tego wiecznego niezadowolenia jestem :) Dlatego staram się walczyć z takimi uczuciami, jak zazdrość czy zawiść. Ale faktycznie od zazdrości do zawiści niedaleka droga.
UsuńZawiść to jednak ciekawe uczucie. Pozwala nam dostrzec prawdę o sobie samych, ale w sposób, w który nie chcemy jej poznawać.