Wielka fanką Daniela Radcilffe'a jako aktora nie jestem, ale jako że grał w jednej z lepszych produkcji mojego dzieciństwa i mam do niego sentyment, to zdarza mi się zerknąć na jego filmografię.
Widząc, że planuje zagrać w horrorze Rogi, którego premiera w polskich kinach będzie już za 2 tygodnie, byłam zainteresowana. W końcu jego rola w Kobiecie w czerni była przyzwoita i być może nie jest on szczególnie dobrym aktorem, ale potrafi zagrać w przyzwoitej produkcji (której zazwyczaj robi reklamę swoim nazwiskiem - nie oszukujmy się, że jest inaczej).
Produkcja nie jest ciężko dostępna, głównie ze względu na to, że film miał swoją premierę światową przeszło rok temu. Łatwo więc znaleźć anglojęzyczną kopię w całkiem dobrej jakości (dla osób, które nie są biegłe w języku angielskim może to jednak stanowić problem). Zachwycona, że zobaczę film nieco wcześniej, włączyłam go wieczorową porą i zasiadłam przed laptopem z ciekawością.
Historia filmu kręci się wokół postaci Iga (Daniel Radciffe), który zostaje oskarżony o morderstwo i zgwałcenie swojej dziewczyny, Merrin (Juno Temple). W jego niewinność, mimo że chłopak zarzeka się, że to nie on i chętnie zabiłby prawdziwego mordercę, nie wierzy nikt, nawet jego własna rodzina. Zrozpaczony i targany poczuciem niesprawiedliwości i żądzą zemsty Ig budzi się pewnego dnia i odkrywa, że jego głowę zdobią dwa małe różki, które stopniowo rosną. Dodatkowo rogi magicznym sposobem sprawiają, że ludzie mówią rzeczy, których normalnie by nie powiedzieli. Ig postanawia więc wykorzystać je, żeby znaleźć prawdziwego zabójcę Merrin.
Historia filmu kręci się wokół postaci Iga (Daniel Radciffe), który zostaje oskarżony o morderstwo i zgwałcenie swojej dziewczyny, Merrin (Juno Temple). W jego niewinność, mimo że chłopak zarzeka się, że to nie on i chętnie zabiłby prawdziwego mordercę, nie wierzy nikt, nawet jego własna rodzina. Zrozpaczony i targany poczuciem niesprawiedliwości i żądzą zemsty Ig budzi się pewnego dnia i odkrywa, że jego głowę zdobią dwa małe różki, które stopniowo rosną. Dodatkowo rogi magicznym sposobem sprawiają, że ludzie mówią rzeczy, których normalnie by nie powiedzieli. Ig postanawia więc wykorzystać je, żeby znaleźć prawdziwego zabójcę Merrin.
![]() |
| Źródło: http://redhillcinema.com |
Cała historia brzmi wprawdzie ciekawie, jednak po obejrzeniu tego filmu (i wysłuchaniu opinii innych osób, które go obejrzały) jednego jestem pewna: producentom wyraźnie pomylił się gatunek filmowy. Produkcji tej dość daleko jest do horroru, bliżej za to do kryminału, połączonego z fantasy. Jeśli ktoś zamierza obejrzeć ten film, żeby odczuć dreszczyk strachu, to naprawdę nie mogę go polecić.
Fabuła też nie była jakoś szczególnie zaskakująca, ale co mniej wymagający widzowie będą zadowoleni. Poza wątkiem kryminalnym i wspomnieniami Iga o Merrin w filmie nie działo się właściwie nic zaskakującego. Motyw rogów wydawał się nieco dziwaczny i na siłę, ale może o takie udziwnienie chodziło reżyserowi. Gra aktorska nie jest szczególnie wybitna; nie razi w oczy, ale też nie zachwyca.
Na pochwałę za to zasługuje charakteryzacja. Radcliffe zarówno z rogami, jak i bez wygląda całkiem przyjemnie dla oka (pokazuje, że nawet poparzenia mogą być swego rodzaju ciekawe).
Jeśli zaś chodzi o samych aktorów, to ani oni przeszkadzają, ani szczególnie ten film robią. Jedynym problemem dla mnie był fakt, że Merrin jest ruda. Nie zrozumcie mnie źle, aktorka i postać są bardzo ładne, ale wybranie na partnerkę kolejnej rudej (po Bonnie Wright) mogło nie być najlepszym pomysłem dla aktora, który usilnie stara się uciec od bycia kojarzonym z rolą Harry'ego Pottera. Niestety w tym wypadku skojarzenia nasuwają się same.
Mogę być pewna jednego, raczej do tego filmu nie wrócę. Jest to fajne widowisko na jeden raz, które nie zachwyca. Fabuła jest przewidywalna, zachowania bohaterów również. To aż dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że film pochodzi od tego samego reżysera, który nakręcił Lustra. Rogi niestety nie podzieliły moim zdaniem sukcesu poprzedniego filmu. Nie zasługują też na kategorię horroru; momentami niestety bardziej bawią, niż straszą.
Moja ocena: 4/10
Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o polecenie tego filmu. Nie jest on do końca zły, ma swoje momenty. Jednak na dłuższą metę, jestem przekonana, że wielu osobom się on nie spodoba. Jeśli jesteście fanami Radcliffe'a i patrzenie się na jego twarz przez 2 godziny sprawi wam przyjemność, to z całą pewnością możecie ten film obejrzeć. Ja osobiście nie wydałabym jednak pieniędzy na bilet do kina.
Fabuła też nie była jakoś szczególnie zaskakująca, ale co mniej wymagający widzowie będą zadowoleni. Poza wątkiem kryminalnym i wspomnieniami Iga o Merrin w filmie nie działo się właściwie nic zaskakującego. Motyw rogów wydawał się nieco dziwaczny i na siłę, ale może o takie udziwnienie chodziło reżyserowi. Gra aktorska nie jest szczególnie wybitna; nie razi w oczy, ale też nie zachwyca.
Na pochwałę za to zasługuje charakteryzacja. Radcliffe zarówno z rogami, jak i bez wygląda całkiem przyjemnie dla oka (pokazuje, że nawet poparzenia mogą być swego rodzaju ciekawe).
Jeśli zaś chodzi o samych aktorów, to ani oni przeszkadzają, ani szczególnie ten film robią. Jedynym problemem dla mnie był fakt, że Merrin jest ruda. Nie zrozumcie mnie źle, aktorka i postać są bardzo ładne, ale wybranie na partnerkę kolejnej rudej (po Bonnie Wright) mogło nie być najlepszym pomysłem dla aktora, który usilnie stara się uciec od bycia kojarzonym z rolą Harry'ego Pottera. Niestety w tym wypadku skojarzenia nasuwają się same.
Mogę być pewna jednego, raczej do tego filmu nie wrócę. Jest to fajne widowisko na jeden raz, które nie zachwyca. Fabuła jest przewidywalna, zachowania bohaterów również. To aż dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że film pochodzi od tego samego reżysera, który nakręcił Lustra. Rogi niestety nie podzieliły moim zdaniem sukcesu poprzedniego filmu. Nie zasługują też na kategorię horroru; momentami niestety bardziej bawią, niż straszą.
Moja ocena: 4/10
Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o polecenie tego filmu. Nie jest on do końca zły, ma swoje momenty. Jednak na dłuższą metę, jestem przekonana, że wielu osobom się on nie spodoba. Jeśli jesteście fanami Radcliffe'a i patrzenie się na jego twarz przez 2 godziny sprawi wam przyjemność, to z całą pewnością możecie ten film obejrzeć. Ja osobiście nie wydałabym jednak pieniędzy na bilet do kina.




.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz